CUDOWNY WIZERUNEK MATKI BOŻEJ ŁASKAW EJ

W starych murach miasta Gdańska
blask rozsiewa Gwiazda Nowa
Pani Łaskawa Ormiańska
z Kresów, ze Stanisławowa.
Smutki koi, łzy ociera
w trudnych sprawach dobrze radzi.
Łaski Syna na nas zlewa
do bram nieba nas prowadzi.
Dolę swych tułaczych dzieci
Ona najlepiej zrozumie,
najczulej i najskuteczniej
zawsze też pocieszyć umie.
czytaj całość...

          Słowami tej pieśni wierni parafii Św. Apostołów Piotra i Pawła w Gdańsku oddają hołd Matce Bożej Łaskawej w Jej cudownym wizerunku pochodzącym ze Stanisławowa. Po trudnym okresie bolesnych doświadczeń związanych z przebiegiem drugiej wojny światowej i koniecznością opuszczenia polskich ziem na Wschodzie, wizerunek ten dotarł wraz z grupą przesiedleńców na czele ze swoim duszpasterzem, śp. Ks. Prałatem Kazimierzem Filipiakiem na tereny dzisiejszej Rzeczpospolitej. Przymuszeni do wysiedlenia mieszkańcy Stanisławowa musieli zostawić wszystko, co posiadali. Zabierali ze sobą tylko to, co dla nich było najważniejsze. Nic więc dziwnego, że pośród najcenniejszych dla nich pamiątek znalazły się rzeczy najświętsze, które kształtowały ich życie i na zawsze wpisały się w ich historię. Skarbem dla nich najcenniejszym był obraz Matki Bożej Łaskawej. Był on bowiem nie tylko zewnętrznym wyrazem ich religijności, ale też znakiem potwierdzającym ich tożsamość, ponieważ pochodzili z miasta, które nazywane było "Grodem Dziewicy."

1. Historia miasta Stanisławowa i kościoła NMP

          Pierwszymi mieszkańcami tego kresowego grodu byli Ormianie. Przybyli oni do tego grodu ok. 1654 r. z Kamieńca Podolskiego i Mołdawii. Do ich osiedlenia w tym miejscu przyczynił się Andrzej Potocki, kasztelan krakowski, który w roku 1663 ufundował też dla nich pierwszy kościół. Była to niewielka drewniana konstrukcja, którą później przebudował jego syn, Józef Potocki, kasztelan poznański. Ostatecznie doprowadził on do wybudowania w Stanisławowie, w 1762 r. nowej, murowanej świątyni. Niestety, kościół ten spłonął na skutek pożaru, jaki nawiedził to miasto, dnia 28 września 1868 r. Odbudował go w przeciągu dwóch kolejnych lat ówczesny proboszcz stanisławowski, a późniejszy ormiański arcybiskup lwowski, ks. Izaak Isakowicz. Kolejnym ciosem, który doprowadził odrestaurowany kościół do poważnej znów destrukcji był rozwój wydarzeń militarnych, związanych z przebiegiem pierwszej wojny światowej. Zniszczenia, które one spowodowały były tak wielkie, że odbudowa świątyni zajęła niemal całe dwudziestolecie międzywojenne.
          Wzniesiony w stylu barokowym i wielokrotnie odbudowywany na skutek licznych zniszczeń, kościół NMP w Stanisławowie wyróżniał się pod względem harmonii zapisanej w jego architekturze oraz dzięki bogatej gamie pięknych rzeźb i malowideł. Z tego względu był on uznawany za jeden z nadzwyczajnych zabytków sztuki sakralnej i kultury polskiej na odległych rubieżach Rzeczpospolitej. Najcenniejszym jednak, pod względem religijnym, był w tym kościele cudowny wizerunek Matki Bożej Łaskawej, umieszczony w głównym ołtarzu, bogato rzeźbionym i ozłoconym ornamentem.

2. Historia cudownego obrazu Matki Bożej Łaskawej

          Początki dziejów tego obrazu nie są dokładnie udokumentowane. Powszechnie uznaje się, ze jest on wierną kopią jasnogórskiego wizerunku, tylko bez blizn na twarzy Bogurodzicy. Tę opinię potwierdza najstarsza pieśń związana z tym obrazem: "Ciebie pobożny malarz w Częstochowie z żywej Łukasza skopiował ręki." Dlatego, Maryję obecną w tym stanisławowskim wizerunku, wierni zamiennie nazywali raz Łaskawą, raz Częstochowską. Według najstarszych kronik parafialnych, obraz ten miał skopiować jakiś pobożny 70-letni malarz dla pisarza ormiańskiej gminy w Stanisławowie, Dominika, który został uleczony z choroby oczu podczas modlitwy na Jasnej Górze. Namalowany w Częstochowie, na upamiętnienie tego cudownego uzdrowienia, obraz stał się niebawem czymś więcej, niż zwykłą kopią jasnogórskiej ikony. W roku 1742, pisarz Dominik, ujrzał bowiem na tym obrazie płynące łzy. Poruszony tym widokiem, przyniósł obraz do stanisławowskiego kościoła. Tam powtórzyło się to wydarzenie, dnia 22 sierpnia tego samego roku. Świadkami ponownego popłynięcia łez z oczu Matki Bożej byli tym razem licznie zebrani na modlitwie wierni. Zjawisku temu mogła się przyjrzeć również specjalna komisja kościelna, ponieważ w czasie, gdy miała ocenić to wydarzenie, na obrazie raz jeszcze pojawiły się łzy. Badania tej komisji potwierdziły obecność prawdziwych łez, dlatego uznano to zjawisko za nadzwyczajne. Użyta do otarcia tych łez chusta, stała się odtąd relikwią, zwaną tuwalnią, którą zaczęli całować, w każdą sobotę, rano i wieczorem, wierni ze Stanisławowa oraz przybywający tam pielgrzymi. Od tego czasu coraz liczniejsze cuda dokonywały się w tym miejscu. Ich potwierdzeniem były liczne wota umieszczone w stanisławowskim kościele, zarówno w ołtarzu, obok cudownego wizerunku Matki Bożej, jak również na ścianach tej świątyni. Sam wizerunek zaś został wkrótce obudowany srebrnymi, barokowymi ramami. Również tło obrazu zostało wypełnione srebrnym pokryciem, a postacie Matki Bożej i Dzieciątka Jezus, korony i suknie zostały wykonane ze srebra pozłoconego i kunsztownie ozdobionego. Korony te i suknie jeszcze bardziej ubogacono, gdy stanisławowski obraz został uznany za cudowny przez Stolicę Apostolską, która też wydała stosowny dekret, upoważniający Pasterza miejsca, arcybiskupa lwowskiego obrządku ormiańskiego, Józefa Teodorowicza, do koronacji tego wizerunku. Ten podniosły akt koronacyjny miał miejsce w Stanisławowie, w dniu 30 maja 1937 r. ( Fotografie z koronacji cudownego obrazu Matki Bożej Łaskawej ) Niedługo jednak cudowny wizerunek Matki Bożej Łaskawej, zwanej też Płaczącą, pozostał w tym miejscu. Wygnani na skutek przemian politycznych, dokonujących się w Europie pod drugiej wojnie światowej, mieszkańcy Stanisławowa, opuszczając swoje miasto, zabrali ze sobą również swoją Matkę. Nikt bowiem lepiej nie mógł ich zrozumieć, jak właśnie Ta, u której widzieli płynące z oczu łzy. Ona więc im towarzyszyła w rozpoczętej tułaczce i odprowadzała do nowych miejsc zamieszkania, zgodnie ze słowami śpiewanej na Jej cześć pieśni:

Dolę swych tułaczych dzieci
Ona najlepiej zrozumie,
najczulej i najskuteczniej
zawsze też pocieszyć umie.
Smutki koi, łzy ociera
w trudnych sprawach dobrze radzi.
Łaski Syna na nas zlewa
do bram nieba nas prowadzi.

3. Początki sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Gdańsku

          Cudowny wizerunek Matki Bożej Łaskawej dzielił losy polskich przesiedleńców ze Stanisławowa, którzy na odzyskanych ziemiach szukali dla siebie nowego miejsca zamieszkania i znajdowali go w różnych miejscowościach. Trzeba było w końcu znaleźć godne miejsce dla samego wizerunku. Tym szczególnym i zarazem niełatwym zadaniem zajął się śp. Ks. Prałat Kazimierz Filipiak. Szukając świątyni dla Maryi, jednocześnie chciał znaleźć miejsce dla swojej kapłańskiej służby. Nie wyobrażał sobie bowiem innej możliwości, bo nadal chciał realizować swoje posługiwanie u boku Matki Bożej, tak, jak to czynił w Stanisławowie. Po wielu nieudanych próbach poszukiwania na południu i na zachodzie Polski, przybył do gdańskiej diecezji gdzie w końcu przyjął go ówczesny biskup miejsca, Edmund Nowicki. Mimo wielkiej przychylności i serdecznej gościnności, biskup ten nie mógł niczego więcej zaproponować ks. Filipiakowi, jak tylko zniszczony podczas bombardowania na zakończenie drugiej wojny światowej kościół św. Ap. Piotra i Pawła w Gdańsku. W ocalonej po bombardowaniu zakrystii tego kościoła, ks. Filipiak utworzył kaplicę, gdzie umieścił cudowny wizerunek Matki Bożej Łaskawej i rozpoczął tam sprawować liturgię w obrządku ormiańskim. Natomiast, w przylegającej do kaplicy i jedynej ocalonej od zniszczeń wojennych nawie północnej kościoła rozpoczęto sprawować liturgię w obrządku łacińskim i erygowano w końcu parafię.
          Odbudowa zniszczonej świątyni trwała bardzo długo, aż wreszcie 10 września 2006 r. odbyła się jej rekonsekracja. Obecny proboszcz parafii, ks. Prałat Cezary Annusewicz, który najwięcej przyczynił się do odbudowy zniszczonego kościoła, podjął się dzieła budowy głównego ołtarza, w którym umieszczono cudowny obraz Matki Bożej Łaskawej. Uroczystej intronizacji tego cudownego wizerunku dokonał Ks. Abp. Tadeusz Gocłowski 18 sierpnia 2007 r., ( Fotografie z intronizacji cudownego obrazu Matki Bożej Łaskawej ) powołując jednocześnie do istnienia nowe sanktuarium maryjne naszej diecezji. Wydarzenie to miało miejsce w 70 rocznicę koronacji tego cudownego obrazu. Zbieżność tych dat oraz sam fakt obecności cudownego obrazu Matki Bożej Łaskawej w naszym kościele łączy się z powszechnym przekonaniem o doniosłym znaczeniu tego szczególnego wydarzenia.
          Nikt bowiem nie wątpi, że właśnie dzięki przybyciu tego cudownego obrazu do zniszczonego kościoła w Gdańsku, jego odbudowa - choć długa i bardzo trudna - została pomyślnie ukończona.
          Wczytując się w historię cudownego wizerunku Matki Bożej Łaskawej, a zwłaszcza próbując zrozumieć jego powojenne dzieje, trudno pominąć też jedną myśl, która znajduje potwierdzenie w naszych religijnych i patriotycznych przekonaniach. Obraz ten jest przecież wierną kopią Częstochowskiej Madonny. Kiedyś przebywał na kresach wschodnich, łącząc tamte ziemie z duchową stolicą Polski. Po bolesnych doświadczeniach związanych najpierw z rozbiorami Rzeczpospolitej, a później z okresem drugiej wojny światowej, stanisławowski obraz dotarł w końcu do Gdańska. W tym miejscu pozostał, choć wcześniej próbowano dla niego znaleźć miejsce gdzie indziej. Nie da się tego faktu zinterpretować na zasadzie tzw. zbiegu okoliczności. Widać bowiem w tym wszystkim zamysł Boży. Obecność cudownego wizerunku Matki Bożej ze Stanisławowa w kościele św. Ap. Piotra i Pawła w Gdańsku przypomina nie tylko jego historyczny związek z Jasną Górą. Obraz ten dzisiaj łączy północ i południe Polski, oddając w opiekę Maryi całą naszą Ojczyznę. W wymowny sposób realizuje się więc to, co zostało już dawno zawarte w przekonaniach naszych ojców i jest z dumą wyrażone w słowach śpiewanej przez nas ku Jej czci pieśni: "Od Bałtyku, po gór szczyty, kraj nasz płaszczem Jej okryty..."

ks. Czesław Hybel